Świadectwo Anety

Trafiłam na spacer miłosierdzia w jednym z najtrudniejszych momentów mojego dotychczasowego życia, kiedy zaczynałam wychodzić z depresji i panicznie szukałam jakiegoś oparcia dla swoich przekonań i pragnień. Wydawało mi się, że Pan Bóg pozwolił na zburzenie mojego życia i milczał, a ja cierpiałam nie mogąc znaleźć żadnego sensu w tym, czego doświadczam. Nie potrafię wyjaśnić dlaczego, ale pewnego dnia pomyślałam, że potrzebuję to wszystko z siebie wyrzucić bez żadnych konsekwencji.

 

Przyszłam na spacer z Księdzem z bagażem doświadczeń i przeżyć, zarówno tych dobrych jak i złych, wszystkich razem wymieszanych i wprowadzających niepokój w moją codzienność. Byłam nieszczęśliwa, choć przecież nadal wierząca i ufająca (tak mi się wydawało) Panu Bogu. Ksiądz wysłuchał mnie z cierpliwością i powiedział mi m.in. dwa zdania, które natychmiast zaczęły we mnie pracować i z czasem ułożyły mój wewnętrzny chaos w całkiem logiczną układankę. Jestem pewna, że te dwa zdania były słowami wprost od Pana Boga. Okazało się, że Pan Bóg nie milczał. To ja zagłuszałam Jego wołanie za mną. Posłużył się Kapłanem, żeby do mnie dotrzeć, bo przez szarpaninę z samą sobą, nie mogłam Go usłyszeć.

 

Ten spacer miłosierdzia ciągnął się przez 13 km i choć nie zakończył się spowiedzią, to doprowadził do stałego spowiednika i konkretnej pracy nad sobą, która trwa nadal. Zapoczątkował kolejną przygodę z Panem Bogiem, na którą sama pewnie nie miałabym odwagi się zdecydować. W Swoim miłosierdziu Pan Bóg używa ludzi jako narzędzi, żeby dotykać tych, do których ich pośle. Kapłan, z którym spacerowałam mawia, że Pan Bóg mógłby dać po prostu jakąś łaskę, ale po co robić to bezpośrednio, skoro może "zapakować" swój dar w drugiego człowieka. Czy w ten sposób nie stajemy się dla siebie nawzajem darem? Cieszę się, że trafiłam na spacer miłosierdzia i mogłam skorzystać z tego dobrodziejstwa jakim jest namacalne doświadczenie Pana Boga i usłyszenie Jego konkretnych słów wypowiedzianych właśnie do mnie przez Kapłana. Bo tym dla mnie jest spacer miłosierdzia – kolejną możliwością spotkania Boga. Czasem po prostu człowiek potrzebuje człowieka, aby móc się zbliżyć do Boga. I tak spacerują sobie razem we troje: człowiek, Kapłan i Bóg.

 

Poznając na własnym przykładzie ile może zdziałać taki zwykły-niezwykły spacer miłosierdzia, cieszę się, że mogę być częścią tego dzieła tworząc stronę, dzięki której być może więcej osób skorzysta ze spaceru i tym samym pozwoli zaingerować Panu Bogu w swoim życiu.

 

Aneta