Świadectwo Anety

Mam na imię Aneta i chcę opowiedzieć Wam o moim doświadczeniu odnośnie spacerów uzdrowienia.

Kiedy po raz pierwszy przed 6 laty sama skorzystałam z takiej możliwości Pan Bóg przez słowa kapłana dotarł do mojego serca i uwolnił mnie od natręctw i myśli, które ciągle wracały mimo, że wielokrotnie wypowiadałam je w konfesjonale. Rozmowa, bo z taką myślą przyszłam pod kościół na spacer uzdrowienia, przeistoczyła się w bardzo szczerą spowiedź. Czas przebiegu i tempo spaceru sprzyjały zadumie i refleksji a Duch Święty wyciągał z mojego sumienia sytuacje i wydarzenia, które wcześniej nie potrafiłam określić jako złe i nieczyste. Pokazał o mnie prawdę, która wcześniej była   krzywym zwierciadłem mojej duszy. Kapłan, który poświecił mi swój czas i przemierzał obok mnie, krok po kroku ani razu mnie negatywnie nie ocenił, nie osądził. Z cierpliwością wysłuchał każdego mojego słowa. Z mądrością Bożą udzielał odpowiedzi na moje pytania. Nie potrafię powiedzieć ile razu okrążyliśmy kościół dookoła. Nie popędzał, nie spieszył się , nawet w momentach kiedy w ciszy szukałam słów w moim sercu on cierpliwie czekał. Dziś mogę powiedzieć, że obok mnie kroczył Jezus miłosierny, który uzdrowił, uwolnił i oczyścił moje serce i duszę. Od tamtej pory inaczej patrzę na moje czyny i sytuacje w których się znajduje. W moim sercu zapanował pokój.

              

W późniejszym czasie Pan Bóg powołał mnie do posługi aby służyć modlitwą wstawienniczą osobom, które przychodziły na spacer uzdrowienia. Do bardzo późnych godzin nocnych służyliśmy w kościele modlitwą wstawienniczą osobom, które przyszły skorzystać ze spaceru uzdrowienia. Z każdego tygodnia na tydzień było ich coraz więcej. Obowiązuje mnie tajemnica, więc nie mogę opisywać konkretnych przykładów lecz chcę powiedzieć jak Bogu miła jest taka forma docierania do ludzi. Jak działał i zmieniał twarze penitentów, jak strach i lęk zamieniał w radość i nadzieję. Z jaką wolnością i lekkością te osoby wracały do domów, jak przychodził z łaską przebaczenia, jak zabierał nawet alkoholizm. Byłam świadkiem małych i wielkich cudów co umacniało moją wiarę z tygodnia na tydzień.

 

Nie jestem przeciwnikiem spowiedzi w konfesjonale, lecz teraz rozumiem opór, który może wywoływać konfesjonał. Przede wszystkim konfesjonał ogranicza nasz w czasie, nie daje możliwości swobodnego wypowiedzenia się a często opowiedzenia o jakieś sytuacji. Sama osobiście doświadczyłam podczas spowiedzi w konfesjonale jak kapłan pospieszał i niecierpliwością dopytywał nie pozwalając się mi wypowiedzieć do końca. Spowiedź często odbywa się podczas Mszy św. i wówczas nie bardzo wiadomo na czym bardziej się skupić: na spowiedzi czy na Mszy św. lub czytanej właśnie Ewangelii. Konfesjonały mieszczą się w murach a spacer odbywa się na powietrzu. Uważam, że to też ma wpływ na świeżość, trzeźwość myślenia podczas rozmowy czy spowiedzi. Powiew wiatru, szelest liści czy nawet skrzypiący śnieg pod stopami kojarzy się z obecnością Ducha Świętego. Ruch daje możliwość ekspansji emocjom, które temu towarzyszom a upust emocji obala blokadę, która często  budowana była przez wiele lat bez sakramentu pojednania.

 

Dziękuję Dobremu Bogu, że takich miejsc w kraju pojawia się coraz więcej i coraz więcej księży chce służyć swoim czasem i osobą potrzebującym.

 

Chwała Tobie Panie za to co czynisz.  Niech Bóg będzie Uwielbiony i Wywyższony.

 

Aneta